Wynajęłam salę, kupiłam maty, udało mi się znaleźć i zamówić piłeczki i w końcu mogę oficjalnie zaprosić na grupowe zajęcia pilates. Szczegóły w poście i zakładce Zajęcia.

Odkąd ćwiczę pilates, zwiedziłam wiele klubów fitness w Warszawie. Miałam okazję ćwiczyć z kilkunastoma instruktorami pilates/jogi i zauważyłam pewne rozbieżności dotyczące tego, jak różni nauczyciele układają uczniów w pozycji leżenia na plecach. A, że jest to pozycja wyjściowa dla wielu klasycznych ćwiczeń pilates (a także jogi), więc pytanie który sposób jest tym właściwym, wydaje mi się ważne.
Od czasu moich rozmyślań na ten temat minęło sporo czasu, po drodze zrobiłam kurs instruktorski, dużo czytałam, brałam udział w warsztatach, popytałam znajomych instruktorów, których cenię i dziś mogę podzielić się z wami wnioskami.

08.03.2014

Mój sobotni rytuał jogowy

Brak tagów 0 Komentarzy

Dzisiaj chcę podzielić się z wami moim sobotnim rytuałem jogowym. Nie są to zwykłe zajęcia, gdzie nauczyciel kontroluje czas i po godzinie lub półtorej biegnie się do szatni przebierać razem z tłumem ludzi, którzy już szykują się na następne zajęcia.
Żeby wziąć udział w sobotnich zajęciach, o których piszę trzeba zarezerwować sobie od 1,5 do 2,5 h z sobotniego popołudnia. Ponieważ tutaj nikt nie patrzy na zegar, nie pogania, a same zajęcia są swego rodzaju cotygodniowym warsztatem pracy nad sobą.

Uwielbiam wyszukiwać, kolekcjonować i w końcu realizować pomysły na weekend. Jedne są mniejsze i nie wymagają wielkiej organizacji, inne są bardziej skomplikowane, czasochłonne czy kosztowne. Lubię zarówno etap planowania, jak i wcielania planu w życie. Poszukuję zabytków, zamków, miasteczek, lasów, parków, jezior, knajpek, tras rowerowych, czyli po prostu miejsc w których można po tygodniu pracy oderwać się od codzienności, zrelaksować i ciekawie spędzić czas.  Można zatem powiedzieć, że jestem u nas w domu kimś w rodzaju KO-wca.

Termin, aby podsumować moje noworoczne wyzwanie jogowe minął już jakiś czas temu…a dokładniej z końcem stycznia. W połowie stycznia za cel postawiłam sobie ćwiczyć jogę codziennie do końca miesiąca. Pewnie spodziewacie się, że skoro nie było podsumowania na koniec miesiąca, to nie udało mi się dokończyć wyzwania. Nic z tych rzeczy! Pomimo grypy, która dopadła mnie po dwóch tygodniach codziennych sesji na macie, udało mi się nie tylko dokończyć wyzwanie, ale nawet je przedłużyć.
Dlaczego przedłużyłam wyzwanie? I jakie są skutki takich codziennych treningów? O tym w dzisiejszym wpisie.