Siedzisz, biegasz, jeździsz – te ćwiczenia Cię zrelaksują…

Brak tagów 13 komentarzy

Jeśli całe dnie spędzacie w pozycji siedzącej. Jeśli zza biurka przesiadacie się do samochodu, a później ostatkiem sił padacie na kanapę (lub co gorsza siadacie za biurkiem żeby dalej pracować), to dzisiejszy zestaw ćwiczeń jest odpowiedni dla Was.
Jeśli jednak biegacie, dużo jeździcie na rowerze, albo wypacacie stres na siłowni, wtedy ten zestaw ćwiczeń…. również będzie dla Was idealny! Zapraszam na matę!

Zginacze bioder – gdzie się znajdują i czym się “zajmują”?

Tak to już jest, że pozycja siedząca sprzyja napinaniu się tzw. mięśni zginaczy bioder, czyli mięśni znajdujących się w pachwinach i mających za zadanie zginanie bioder (tj. przybliżanie tułowia do ud lub odwrotnie – jak kto woli). Podobne problemy mogą także mieć osoby intensywnie uprawiające sport np. bieganie, czy jazdę na rowerze.
Ktoś może spytać czy to źle, że zginacze się napinają. Skoro pracują to się napinają. I w tym właśnie jest problem, ze potrafią się napinać “nieproszone”. W ten sposób nigdy nie osiągają pełnego rozluźnienia generując niepotrzebne napięcia w naszym ciele oraz wyręczając inne mięśnie z ich pracy. Dlatego, dziś pokażę Wam ćwiczenia, które pomagają redukować to napięcie.
Poniższy zestaw ćwiczeń nie wymaga dużo czasu, ani energii. Za to pomoże rozluźnić zginacze po całym dniu za biurkiem lub może stanowić uzupełnienie po intensywnym treningu.
Żeby go wykonać nie potrzebujecie żadnych sprzętów, ani nawet nie musicie mieć maty (można ją zastąpić np. kocem lub turystyczną karimatą).

Pozycja № 1

SONY DSC

Pierwsza pozycja, którą Wam proponuję aktywnie rozciągają mięśnie zginacze biodra oraz przód uda nogi, która jest z tyłu. Zazwyczaj zatrzymuję się tutaj na 10 spokojnych oddechów, a następnie zmieniam nogi.

Pozycja № 2

Druga pozycja już bardziej relaksująca – w leżeniu ;) Pokusa pomachania do fotografa była zbyt silna – oczywiście, zamiast machać ręka powinna trzymać kolano lub leżeć wzdłuż ciała.

SONY DSC

Pozycja No. 3

SONY DSC

W trzeciej pozycji zgięte nogi powinny leżeć na krześle lub kanapie, tak aby kolana znajdowały się dokładnie nad biodrami. Ze względu na zdjęcia w plenerze ja jedynie udaję, że pod moimi łydkami znajduje się siedzisko krzesła.
Jeśli nogi rozchylają się na boki możecie związać je szalikiem lub taśmą pod kolanami w takiej pozycji, aby kolana były ustawione na szerokość bioder.
Następnie pozostaje już tylko oddać się relaksowi. Możecie wyobrażać sobie, że wtapiacie się w podłogę, rozpływacie. I tak od 10-30 minut.
Jak się domyślacie rozciągania tu raczej nie będzie, ale relaks murowany. Relaksują się mięśnie odcinka lędźwiowego pleców, mięśnie nóg oraz barków.
Jeśli macie spięte barki, warto podłożyć sobie małą poduszeczkę, ręcznik lub książkę pod głowę – tak aby było Wam wygodnie.

Ja staram się poniższe pozycje wykonywać codziennie po pracy lub po treningu. Świetnie się dzięki nim relaksuję, nawet zdarzyło mi się zasnąć w tej ostatniej :) Mam nadzieję, że Wam również się spodobają.

A może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na rozluźnienie mięśni różnych partii ciała? Chętnie je poznam!

13 Komentarzy:



  • Lina 23 Oct 2013

    Dzień dobry :)
    Chciałam Ci powiedzieć, że masz przepiękną grafikę bloga, która zachęciła mnie do zajrzenia i zostania na dłużej :)
    Właśnie czytam kolejne posty i jest bardzo zafascynowana Twoim spokojem i wewnętrzną równowagą. Czekam na kolejne wpisy, bardzo jestem ciekawa co będzie dalej :) Dziękuję za ten zestaw ćwiczeń, myślę, że zacznę powoli wprowadzać je w swoje życie i liczę na więcej takich postów :) Kiedyś chodziłam na pilates, zaskakujące było tak jak bardzo się zmęczyłam i poczułam, że mam tyle mięśni, ale niestety atmosfera na zajęciach nie była najlepsza, więc zrezygnowałam. W moim miasteczku jest tylko jeden pilates, więc pozostają ćwiczenia w domu. Może metodą małych kroczków uda mi się wprowadzić pilates w codzienne życie, na pewno warto :)
    Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejne wpisy!
    Lina

    • Paulina Sowa 23 Oct 2013

      Dziękuję :) Ciesze się, że wygląd bloga Ci się spodobał :) To zasługa mojej Drugiej Połowy zwanej Puszczykiem ;) Nie zawsze udaje mi się zachować spokój, ale zawsze dosyć szybko wracam do równowagi. I w tej kwestii bardzo pomógł mi pilates. Kiedyś byłam o wiele bardziej nerwowa i płaczliwa. Teraz częściej się uśmiecham, mniej się boję wszystkiego i nie denerwuję się z byle powodu.
      Czy mogę zapytać, czemu atmosfera była nieprzyjemna – pilates powinien być bardzo przyjemny, a atmosfera właśnie przyjazna…szkoda, że tak trafiłaś :(
      Przygotuję serię postów o podstawowych ustawieniach ciała, ale nie naukowo i anatomicznie, ale raczej obrazowo, bardziej praktycznie, tak aby kazdy mógł sobie sam zastosować w domu.

  • Karolina / Mała Mi 23 Oct 2013

    Ja bardzo lubię rozciągać kręgosłup splatając ręce na plecach. Prawa ręka w górę, lewa w dół. Następnie obie zginamy w łokciach i łapiemy się za dłonie, tak, że jedne łokieć wyciaga w górę, drugi w dół :) lubię tę pozycję :)

    • Paulina Sowa 23 Oct 2013

      Aaaa…to “agrafka” :) Tak, też ją lubię. Robię sobie przerwy od siedzenia przy biurku w pracy właśnie robiąc agrafkę. a drugie takie ćwiczenie to dłonie splatam za pośladkami, odciagam ramiona “od uszu” i proste ręce, albo ciagne tylko w dół, albo staram się wyprostowane unosic co raz wyżej. Podsunęłaś mi pewien pomysł na posta ;) Dziękuję!

  • pmkruk 24 Oct 2013

    Grafika jest super to prawda:) ale dla mnie najfajniejszy jest sposób w jaki ujmujesz tematy na blogu tak lekko i przyjemnie, aż chce się czytać:)

  • Karolina / Mała Mi 24 Oct 2013

    Nie ma za co :) polecam się na przyszłość!!! :)

  • Lina 24 Oct 2013

    Puszczyk? Cuuudnie nazywasz Pana Połówka! A ja uwielbiam sowy, więc tym bardziej wywołało to u mnie uśmiech :)
    U nas na pilates chodziła mała grupka, ale niestety była tam pani Kasia, która musiała okrutnie gwiazdorzyć, zajmować całą uwagę trenerki (niestety treneka przyszła do naszego klubu tak jakby z panią Kasią i jej kompanią koleżanek wzajemnej adoracji) i ciągle domagała się pochwał oraz się popisywała, że ona zrobi szpagat etc. Kobitka koło 50, ale mocno przekonana o własnej wspaniałości. W efekcie takie szaraczki początkujące albo kobitki z kompleksami czuły się nie komfortowo. Ja też czułam się źle, że ktoś o figurze modelki i takiej gibkości ciała jak p. Kasia jest taką gwiazdą. Potrafiła podejść do innej osoby i powiedzieć jej, że to miejsce pod oknem jest jej i proszę się przesunąć, etc. Dlatego też zrezygnowałam z tych zajęć, szkoda mi bardzo, ale dopóki p. Kasia będzie na nie chodzić, a treneka będzie się nią zachwycać to chyba nie ma to sensu :(
    Ja jestem bardzo nerwową osobą i trochę płaczliwą, więc przydałoby mi się coś pozwoliłoby mi pozbyć się negatywnych emocji i wniosło trochę spokoju i równowagi do mojego życia :)
    Supcio, że będą kolejne posty o pilatesowych figurach! :)
    Pozdrawiam! :)

    • Paulina Sowa 24 Oct 2013

      Wiesz, strasznie to przykre, że na zajęciach które z założenia mają być dostosowane do indywidualnych potrzeb, niezależnie od wieku i kondycji, coś takiego Cię spotkało. U mnie było odwrotnie, w końcu poczułam, że jakaś aktywność fizyczna dostosowuje się do mnie, a nie ja muszę do jej wymogów.
      Założę się, że u pani Kasi też by się znalazło sporo rzeczy do pracy ;) Pilates potrafi zaskoczyć i często się okazuje się, że największe “fitnesski” robią źle podstawowe ćwiczenia, a “szare myszki” doskonale czują swoje ciało.
      Jeśli będziesz kiedyś w Warszawie, daj znać – zabiorę Cię na dobre zajęcia :)
      Tak, na nerwowść i płaczliwość też narzekałam, ale właśnie aktywność fizyczna (nie upieram się że koniecznie pilates) bardzo na to pomaga.
      PS: Sową jestem ja ;) Znajomi nawet mówią do mnie “Sowo”.

  • paula 25 Oct 2013

    no dobra, to ja biorę się do roboty! :)

  • Ania 26 Oct 2013

    Zgadzam się z Twoim komentarzem u mnie. Co do “uleczenia się”, to mi ta sztuka w połowie się udała – uśpiłam objawy! ;)

    • Paulina Sowa 26 Oct 2013

      Kto, jak kto, ale właśnie Ty możesz mówić o tym, że sie da! Przecież Twoja droga do uleczenia się nadal trwa! Pomagasz sobie dzień po dniu i jesli nie mówisz “nie da się”, to każdego dnia możesz odkryć kolejne sposoby jak sobie pomóc – bo ciagle pracujesz i szukasz :)

Zostaw komentarz