Miejsca, które warto odwiedzić w Pradze jeśli nie kręci Cię zatłoczony Most Karola

Brak tagów 4 komentarzy

Jeśli na prawdę bardzo nie lubicie tłumów, to w ogóle nie warto odwiedzać dużych miast, a zwłaszcza tak zatłoczonych jak Praga.
Ja odwiedziłam Pragę w tygodniu po świętach i najwyraźniej nie był to najbardziej oblegany termin. Turystów było niewielu, a Polaków, którzy stanowią bardzo liczną grupę odwiedzających Pragę – jak na lekarstwo (pewnie większość szykowała się na majówkę).
Podczas mojej wizyty, najbardziej przypadły mi do gustu trzy miejsca, które mają dwie wspólne cechy – było tam najmniej turystów i najwięcej zieleni. O tym, jakie to miejsca możecie przeczytać w dzisiejszym wpisie.

Chillout w Ogrodach Riegera

Mam to szczęście, że moja koleżanka mieszka w Pradze i zaproponowała mi, żebym u niej zamieszkała oraz podjęła się roli przewodnika po mieście (dziękuję Mesje!). Mieszkanie, które wynajmuje M. mieści się w dzielnicy położonej niedaleko Starego Miasta, Vinohrady. Jest to dzielnica rezydencji, starych kamienic, pełnych zieleni skwerów i parków, z których zwłaszcza jeden skradł mi serce. Ten park, to Ogrody Riegera (Riegrovy Sady). Rozciąga się stąd widok na miasto, który można podziwiać siedząc na trawie i popijając piwo (co bardziej wysublimowane jednostki konsumowały nawet szampana na kocyku obok). Panuje tu atmosfera słodkiego lenistwa i relaksu, której nie jest w stanie zakłócić nawet wielojęzyczny tłumek wylegujący się na trawie, spożywający trunki i odurzający się innymi używkami ;)
Polecam odwiedzenie Ogrodów późnym popołudniem lub wieczorem, ponieważ można tu przyjemnie odpocząć po całym dniu zwiedzania oraz załapać się na wyjątkowo malowniczy zachód słońca, jakby specjalnie przygotowany dla turystów.

Park

Kolejką na Wzgórze Petrin

Drugie miejsce, które chciałam wam polecić, a od którego warto rozpocząć wycieczkę na zamek Hradczany (wiadomo – obowiązkowy punkt wizyty w Pradze), to wzgórze Petrin. To prawda, że jest ono obleganą atrakcją turystyczną, ale w ogrodach na wzgórzu można łatwo umknąć tłumom, posiedzieć na trawie i powygrzewać się na słońcu, aby później zejść kamiennymi schodkami, w otoczeniu starych drzew w kierunku Hradczanów. Po drodze czekają nas jeszcze atrakcje w postaci kolejnych, bardzo malowniczych punktów widokowych, z których można podziwiać panoramy miasta oraz wąskich, jakby małomiasteczkowych (a nie wielkomiejskich!) ryneczków i uliczek.
Hradczany pominę milczeniem, nie tylko dlatego, że kłębiły się tam tłumy, ale także dlatego, że każda atrakcja w ich obrębie jest płatna i to słono, a ja ze względu na bardzo okrojony budżet nie zdecydowałam się ani na zwiedzanie zamku, ani Katedry św. Wita, ani nawet Złotej Uliczki. Może niektórzy uznają to za grzech ciężki, ale muszę przyznać, że nie czułam najmniejszej potrzeby kłębienia się z masą hiszpańsko- i włoskojęzycznych przyjezdnych, na trasach zwiedzania spreparowanych specjalnie pod turystów. Przykro mi, ale w takich miejscach zupełnie nie jestem w stanie poczuć żadnego klimatu. Przesuwanie się krok za krokiem w tłumie, wczytywanie w wyświechtane komunały przewodników i obowiązkowy (bo z czasów szkolnych) nabożny szacunek dla „zabytków kultury i sztuki”, to nie jest to co mnie pociąga. Wolę napić się szlachetnego piwa (podobno jedno z najlepszych) Lobkowicz i zjeść słodki trydelnik, czy chłonąć atmosferę kosmopolitycznych Vinohradów z poziomu trawy.

SONY DSC

Wyszehrad – z dala od zgiełku miasta

Miejsce, które odwiedziłam ostatniego dnia swojego pobytu w Pradze, to wzgórze Wyszehrad. Żeby mnie zachęcić do odwiedzenia Wyszehradu, M powiedziała, że to miejsce które turyści odwiedzają, jeśli zostają w Pradze dłużej i już wszystko inne zwiedzili. Po takiej rekomendacji wyobraziłam sobie, że musi to być ustronne i odludne miejsce i nie mogłam doczekać się tej wycieczki. I faktycznie, turystów tu niewielu, a widoki piękne!
Z murów dawnego (zburzonego) zamku rozpościera się widok na całe miasto. Z jednej strony na Stare Miasto, Małą Stranę, z drugiej na rzekę i mały port na Wełtawie. Bardzo tu malowniczo i spokojnie.
Najlepiej odwiedzić Wyszehrad ostatniego dnia pobytu, wtedy z wysokości murów będziemy mogli odszukać i podziwiać miejsca, które wcześniej zwiedzaliśmy. To taka klamra spinająca pobyt w Pradze.

VysehradVysehrad2Marina

O samych Czechach słyszałam trochę niepochlebnych rzeczy, zwłaszcza o tym, że pałają żywą niechęcią do polskich produktów spożywczych. Na szczęście nie doświadczyłam ze strony miejscowych żadnych nieprzyjemnych zachowań, więc nie uprzedziłam się do nich. To co mogę potwierdzić, a pisała o tym Kosmostolog (o tu) to, że Czeszki faktycznie nie przywiązują wagi do ubrania, ale to już temat raczej na bloga modowego ;)

Myślę, że kiedyś będę chciała powtórzyć wizytę w Pradze. Jest tu jeszcze kilka miejsc, które chciałabym odwiedzić, a do niektórych wrócić, no i zostało kilka przysmaków, których jak się okazało nie spróbowałam ;)

4 Komentarzy:



  • lifemanagerka 06 May 2014

    Jak tam ładnie :) nigdy nie byłam w Pradze, szczerze mówiąc jak patrzę na różne relacje z tego miasta to przerażają mnie te tłumy. Ale widzę, że znalazłaś na to sposób :) mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane odwiedzić te miejsca :)

    • Paulina Sowa 06 May 2014

      Ja nie lubiłam miast, ale po Pradze i pod wpływem Aliny z Design Your Life zapragnęłam zobaczyć Rzym :)

  • eve marie 07 May 2014

    W Pradze jeszcze nie zawitałam, ale mam nadzieję, że się to w tym roku zmieni. Ja także wolę te mniej zatłoczone miejsca i uwielbiam parki! W każdym mieście parki są najlepsze :)

Zostaw komentarz