Nie bądź wielbłądem, czyli jak się spakować na trening

Brak tagów 13 komentarzy

My kobiety już tak mamy, że lubimy mieć w torebce wszystkie rzeczy, które mogą nam się przydać w ciągu dnia: kosmetyki do poprawiania makijażu, szczoteczkę do zębów, szczotkę do włosów, chusteczki do nosa, chusteczki nawilżane, leki (ja mam nawet rękawiczki gumowe i maseczkę do udzielania pierwszej pomocy), pilniczki, nożyczki, miarki, a nawet obcęgi, czy śrubokręty, które wydawałoby się, są domeną mężczyzn… To taki nasz „syndrom torby Hermiony” (przepastnej, magicznej torebki, z której bohaterka sagi o Harrym Potterze w wyciąga wszystko, czego akurat potrzebuje, a w pewnym momencie nawet namiot). Jeśli do tego po pracy chodzimy na zajęcia fitness, to wtedy zmieniamy się już w wielbłąda dwugarbnego (na co dzień jesteśmy tylko zwykłym, jednogarbnym dromaderem).
Dlatego, w trosce o mój kręgosłup, nie tylko ćwiczę, ale także staram się aby mój ekwipunek na zajęcia nie był dla niego dodatkowym stresorem. O trikach, które w tym temacie wypracowałam dowiecie się z dzisiejszego posta.

Strój na zajęcia

Spodnie dresowe zastąp legginsami. To naprawdę wiele zmienia, jeśli chodzi o objętość bagażu. Co więcej, jeśli ćwiczysz pilates lub jogę, znacząco ułatwia też pracę instruktorowi, któremu pod luźnymi spodniami dresowymi ciężko będzie dostrzec ułożenie Twojego ciała.
Poza tym przylegające legginsy także Tobie ułatwią ćwiczenie – nie przydepczesz sobie nogawki, nie zaczepisz o maszyny na siłowni, a nogawki nie będą zsuwały ci się w pozycjach odwróconych (kiedy nogi masz w górze). Jednym słowem – czysta wygoda i oszczędność miejsca w torbie.

SONY DSC

Ręcznik

Czy ćwiczysz na siłowni, czy chodzisz na pilates, ręcznik jest obowiązkowy. Zapewnia minimum higieny, izoluje cię od przepoconych mat i maszyn w klubach.
Zauważyłam, że sporo osób przynosi na zajęcia wielkie, łazienkowe ręczniki frotte. Zamiast takiego ręcznika wystarczy, w sklepie sportowym lub turystycznym kupić ręcznik szybkoschnący (ja swój kupiłam w Decathlonie za 20 złotych). Tempo schnięcia to tylko podstawowa jego zaleta (możesz wieczorem go uprać, a on rano jest suchutki i gotowy do spakowania), ale drugą i ważniejszą, jest to że zajmuje na prawdę niewiele miejsca w torbie (zwłaszcza jeśli wybierzemy mniejszy rozmiar).
Chcąc w pełni wykorzystać potencjał ręcznika szybkoschnącego możecie spakować go na wakacje – zajmie w walizce mało miejsca, a na słońcu potrafi wyschnąć dosłownie w 15 minut!

Joga, pilates? Stopki zamiast klapek!

Jeśli ćwiczysz pilates, czy jogę w kameralnym, przytulnym i czystym studio, to pewnie nie troszczysz się o buty na zajęcia (a może to tylko ja jestem taka beztroska ;)). W większych klubach zazwyczaj do sali fitness trzeba przeparadować przez cały hol lub siłownię. Kiedyś na tę okazję zakładałam klapki, później miękkie balerinki, a teraz po prostu biorę stopki. Ćwiczyć, natomiast lubię na bosaka (podobnie jak chodzić po domu), ale wiem że nie wszystkim będzie taka opcja odpowiadała. Najwyraźniej, nie zapeszając, mam silny układ odpornościowy, któremu żadne grzyby i bakterie nie są straszne;).
Stopki są praktyczne, tanie i prawie wcale nie zajmują miejsca. Uczestnikom innych niż joga i pilates zajęć, niestety pozostaje obuwie sportowe, a tu z redukcją objętości może być ciężko.

Kosmetyczka

Najbardziej komfortowo czuje się, jeśli przed zajęciami mogę wziąć prysznic. Nie mam, jednak ochoty na kąpiele w klubach (najczęściej nie mam też czasu przed zajęciami). W regulaminie któregoś z klubów znalazłam kiedyś zapis, że przed zajęciami jogi uczestnicy proszeni są o umycie stóp i dłoni. I takie podejście praktykuję. Jeśli w klubie nie ma takiej możliwości, to używam żelu antybakteryjnego i chusteczek odświeżających. Żel zawiera alkohol, więc dodatkowo odtłuszcza skórę dłoni i stóp i działa antypoślizgowo (ważne w psie z głowa do dołu ;)).
Najbardziej lubię żel Carex, niestety jest drogi (9.99 zł za 50 ml), dlatego zazwyczaj czekam na promocje i wtedy zaopatruję się na zapas.
Używam też chusteczek do higieny intymnej Facelle (do kupienia w Rossmannie) do odświeżenia stóp, a nawet całego ciała (zwłaszcza w czasie upałów). Chusteczki mają ładny, świeży zapach i są niedrogie (zazwyczaj w promocji za 2.99 zł). Prysznica oczywiście nie zastąpią, ale chociaż na chwilę dają uczucie świeżości.
W Rossmannie można czasem dostać chusteczki FussWohl do odświeżania stóp, ale niestety ostatnio nie mogę na nie trafić.
Zazwyczaj mam też przy sobie dezodorant – na zdjęciu bardzo wygodna i lekka miniaturka rossmannowej marki Isana (nie, to nie jest wpis sponsorowany ;)…). Były jeszcze miniaturki Fa w kulce i choć równie małe, były jednak znacznie cięższe (szklane opakowanie).

SONY DSC

SONY DSC

Wiem, że sporo osób podróżuje na zajęcia ze swoimi matami (tak, tak nie każdy z tubą na ramieniu to student architektury, czy ASP, w większości są to adepci szkół jogi). Jednak, dobre kluby dbają zazwyczaj o swoje maty, a w tych mniej skoncentrowanych na dbałości o sprzęt i higienie, pozostaje nam własny ręcznik rozłożony na macie. W niektórych można też przechować matę na miejscu, w klubie.
Przez pewien czas sama podróżowałam ze swoją matą, ale było to dla mnie na tyle niewygodne, że zrezygnowałam i pogodziłam się z myślą, że przez maty w klubach przewijają się steki innych, spoconych entuzjastów jogi (najbardziej spoceni są ci praktykujący ashtangę, ale poziom entuzjazmu jest u nich wprost proporcjonalny do ilości wylanego potu).
Jeśli dla kogoś jest to bariera nie do przeskoczenia, to zawsze można wybrać ultralekką matę, np. Manduki (jest szansa upolowania w TKMaxx lub na stałe w ofercie Yoga Republic). Niemniej, taka mata średnio nadaje się na pilates (jest za cienka i wszelkie ćwiczenia z odkładaniem kręgosłupa na matę „kręg za kręgiem” mogą być na niej niekomfortowe).

Jestem bardzo ciekawa jakie triki wy stosujecie? Może po prostu wrzucacie wszystko do torby i nie przywiązujecie wagi do jej wielkości, czy raczej planujecie strategię pakowania się niczym himalaista wybierający się na Mount Everest ;)?

13 Komentarzy:



  • slowemprzezswiat 17 Apr 2014

    Mnie ratuje samochód. Inaczej bylabym wielbladem trzygarbnym. ;-)

  • wenus-lifestyle 17 Apr 2014

    Świetny post – fajnie, że umieściłaś tu całą listę rzeczy, które powinnyśmy ze sobą mieć. Ja lubię mieć ze sobą dużo rzeczy, bo potem żałuję, że czegoś nie wziełam :P
    Zapraszam do siebie na babkę, jajka faszerowane, jajka sadzone z czekolady

    • Paulina Sowa 17 Apr 2014

      Ja sobie powtarzam, że nawet jeśli czegoś zapomnę, to przecież ćwiczyć mogę i bez tego – no może bez legginsów nie mogę ;)

  • lifemanagerka 17 Apr 2014

    Ja mam to szczęście, że mój taniec mam jakieś 300 m od domu, więc od razu zakładam strój na siebie. Mamy też fatalną szatnię, w której ciężko znaleźć sobie kawałek miejsca, więc doceniam fakt, że muszę zmienić tylko buty. I tak w mojej torbie znajdują się praktycznie tylko buty do tańca i (jak nie zapomnę ;)) bidon z piciem.

    Ale bardzo podoba mi się Twój poradnik, skorzystam jak jeszcze kiedyś będę miała okazję jechać do Ciebie na zajęcia :) muszę sobie kupić ten cienki ręczniczek.

  • Gosia 19 Apr 2014

    Jestem Ci bardzo wdzięczna za ten wpis :) Po świętach zabieram się za pilates i zastanawiałam się właśnie co z takich najważniejszych rzeczy powinnam zabrać :)

    • Paulina Sowa 19 Apr 2014

      Najważniejsze to zadbać o wygodny, ale nie utrudniający pracy instruktorowi strój (żeby było widać sylwetkę). Legginsy i t-shirt będą ok. Skarpetki/stopki – wedle uznania ;)
      Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

  • Magda Baranowska 22 Apr 2014

    Dobry pomysł z tym ręcznikiem, ja cały czas jak głupia dźwigam normalny ręcznik kąpielowy ;) Czas to zmienić :)

  • Klara 30 Apr 2014

    Przydatne wskazówki!

  • Kidio 08 Sep 2014

    I tak dość dużo tego wyszło :P ale bardzo fajny poradnik, godny zapamiętania

Zostaw komentarz