Dlaczego pilates – czyli słowem wstępu

Brak tagów 7 komentarzy

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego wybieramy taką czy inną aktywność fizyczną? Jogę, pilates, boks, zumbę, taniec itp.? I dlaczego akurat ona sprawia nam najwięcej przyjemności?
Kiedy zastanawiam się dlaczego ja wybrałam pilates najpierw przychodzą mi do głowy dwa podstawowe powody.

Po pierwsze – bo joga była dla mnie zbyt dużym wyzwaniem ;) Na początku bardzo chciałam chodzić na jogę. Joga obiecywała wiele, a ja czułam się zaintrygowana. Miała usprawnić moje ciało i umysł, a w dodatku miała to robić w sposób odpowiedni dla każdego (czyli dla mnie notorycznej dezerterki z zajęć WF także). Miało być powoli, refleksyjnie, ale przede wszystkim odpowiednio do indywidualnych potrzeb każdego uczestnika.

joga

Rzeczywistość była bardziej bolesna. Na zajęciach i po zajęciach wszystko mnie bolało i choć liczyłam się z tym, że po latach „nicnierobienia” jakoś trzeba to będzie odpokutować, to bardzo mnie to zniechęcało. Jeszcze bardziej denerwujące było uczucie, że wszystko robię źle, a instruktor zamiast zaproponować wersję „light/basic” dla takich łamag jak ja…dociskał jeszcze bardziej. Może oceniał, że dam radę, a może w głowie miał wzór prawidłowej asany i do niej próbował zbliżyć moje ciało.

Mój poziom frustracji rósł, a z nim chęć wycofania się z zajęć. Tak też się stało. Kiedy kazano mi po trzech miesiącach przepisać się do grupy zaawansowanej (w której wykonywało się m.in. stanie na rękach), aby w początkującej zwolnić miejsce dla początkujących adeptów jogi – zrezygnowałam z zajęć.

Pewnie wszystko zależy od nauczyciela i szkoły, a na pewno od samego uczestnika zajęć, ja jednak nie wytrzymałam tej presji na zajęciach.

featured

Po drugie –mój kręgosłup był w kiepskim stanie, a pilates miał go uzdrowić. Trudno uwierzyć w jakim stanie musiałam być, skoro po całkiem początkujących lekcjach miałam zakwasy w całym ciele. A proste pozycje były dla mnie nie lada wyzwaniem. Poza tym, faktycznie dosyć szybko zauważyłam wzrost siły i elastyczności.
Z perspektywy patrząc, te pierwsze miesiące przyniosły najszybsze efekty i dawały mnóstwo satysfakcji. Później moje oczekiwania rosły, a efekty spowolniły, co jest zarówno naturalne, jak i frustrujące. Dla zachęty dodam, że dzięki pilatesowi na dobre pożegnałam się z bólami nadgarstków, uporczywą rwą kulszową i częściowo z bólami głowy. Nie mówiąc już o takich drobiazgach, jak pojawienie się wcięcia w talii, czy zniknięcie „falbanek” na ramionach ;) Na pewno moje ciało jest teraz bardziej jędrne, zwarte i z łatwością przychodzi mu większość aktywności (poprawa koordynacji na nartach, rolkach).

To w zasadzie dwie najważniejsze przyczyny, które przychodzą mi na myśl, kiedy wspominam, jak zapisywałam się na zajęcia, a później z obawą wchodziłam na matę.

Jestem ciekawa jakie formy aktywności fizycznej Wy wybieracie? Jakie lubicie najbardziej, a jakie w ogóle Wam nie odpowiadają?

7 Komentarzy:



  • www.wenus-lifestyle.pl 16 Oct 2013

    Pilates to idealne ćwiczenia dla mnie. Ja trenuję z Jeanette Jenkins i jestem bardzo zadowolona. Ćwiczenia wykonuję powoli, nie przesilam się, nie czuję presji i to mi odpowiada. Satysfakcja ogromna, a efekty zadowalające :)

    • Paulina Sowa 16 Oct 2013

      Fajnie, że sama umiesz się zmobilizować do ćwiczenia w domu. Na youtube mogę polecić Body Control Pilates z Lynne Robinson. Jeanette nie znam, ale zaraz się zapoznamy ;)
      A tak z ciekawości, czy mogę zapytać jakie efekty udało Ci się zauważyć – bardzo motywujące (przynajmniej dla mnie) są historie innych.

  • lifemanagerka 16 Oct 2013

    Jaki masz piękny nagłówek i logo <3

    A tak w temacie – ja raz poszłam na "profesjonalny" Pilates i połowy ćwiczeń w ogóle nie byłam w stanie wykonać bo siła moich mięśni była zbyt słaba. To było w czasach, kiedy jeszcze byłam kanapowcem. Po tych zajęciach wróciłam na kanapę i przez tydzień cierpiałam z powodu zakwasów. Ale ogólnie Pilates mnie przekonuje, dlatego postanowiłam do niego wrócić, z tym że nie na zajęciach grupowych bo tam popadam w kompleksy. Wczoraj właśnie ćwiczyłam sama w domu i mam zamiar to kontynuować.
    Niedługo wracam na taniec i muszę przed tym wrócić do formy, bo miałam teraz prawie miesiąc przerwy od aktywności (nie licząc długich spacerów) i czuję, że znowu jestem drewniakiem.

    • Paulina Sowa 16 Oct 2013

      Dziękuję! Nagłówek i logo jest dziełem mojej Drugiej Połowy :)

      Podobnie wyglądały moje poczatki z pilatesem. Jak już odchorowałam zakwasy, byłam tak zaintrygowana jak to możliwe, że takie ćwiczenia tak działają, że wróciłam na zajęcia po więcej ;) A jeśli chodzi o taniec to właśnie z tancerzami pracował Joseph Pilates. To sławetne “silne centrum” świetnie sprawdza się właśnie w tańcu – poprawia kontrolę, wyczucie równowagi. Poza tym osoby, które tańczą mają świetne wyczucie swojego ciała. Pracowałam z klientką, która tańczy taniec nowoczesny i bardzo sobie chwaliła pilates. Dodawałyśmy tylko trochę więcej stretchingu.

      Ja z kolei czuję się jak kloc z drewna w tańcu. Nawet elementy choreografii na zajęciach fitness przyprawiają mnie o chęć ucieszki do szatni. Takie, dajmy na to, zajęcia na stepie to dla mnie wyższa szkoła jazdy ;)

  • lifemanagerka 16 Oct 2013

    Zadałam Ci właśnie pod drugim wpisem pytanie o to kogo polecasz na YT :) ale widzę, że tu jest odpowiedź ;).
    Ja niestety też mam problemy w tańcu – sprawia mi to masę przyjemności, ale jednak jestem drewniana i mam problemy z koordynacją ruchową :(

    • Paulina Sowa 16 Oct 2013

      Właściwie, gdyby się tym nie przejmować i czerpać po prostu radość z tańca…Tylko, że mnie krępuje moja niezdarność. I tu jest “pies pogrzebany” ;)

      • Paulina Sowa 16 Oct 2013

        Miałam techniczny problem z komentarzami, przez co nie linkował się adres do osób komentujących. Ale kryzys już zażegnany. Formularz komenatrzy już działa.

Zostaw komentarz