Dlaczego pilates 2

Brak tagów 4 komentarzy

W poprzednim poście, który możecie znaleźć TU, opisywałam powody, dla których wybrałam pilates. Były to powody fizyczne, ale nie mniejsze znaczenie miały te natury psychologicznej ;) Jeśli chcecie poznać pozostałe, także te nieco dziwaczne i subiektywne – zapraszam do lektury posta.

Body & MIND…

W grafikach klubów fitness znajdziecie pilates w kategorii zajęć „body&mind”. Domyślam się, że trafił do tej kategorii dlatego, że oprócz aktywności i wysiłku mięśni, wymaga przede wszystkim precyzji i koncentracji umysłu.
Na początku nie zastanawiałam się nad tym jakoś szczególnie. Po prostu chciałam się zrelaksować i przestać myśleć o problemach. I rzeczywiście, w tym aspekcie pilates najbardziej wpłynął na moje życie. Nie mogę powiedzieć, ze przestałam być nerwowa, ale na pewno jestem pogodniejsza, szybciej się uspokajam i nie zamartwiam się na zapas. Często idę na zajęcia w złym humorze, a wychodzę z nich zastanawiając się czemu się tak dręczyłam problemem, który da się przecież rozwiązać.

Body_mind

Wyrozumiały pilates

Zajęcia pilates spowodowały, że w końcu nie czułam się najgorsza w grupie (jak podczas szkolnego WFu)! Na zajęciach spotykałam różne osoby, młodsze (marzące o rozmiarze XS) i starsze, szukające jakiejś łagodniejszej formy zajęć. Nawet takie, które skierował na pilates lekarz. Każdy robił swoje wersje ćwiczeń i ilość powtórzeń, która mu odpowiadała. Zachęcano nas, aby słuchać swojego ciała i ćwiczyć na swoim poziomie.
W końcu nikt mnie do niczego nie zmuszał, nie oceniał i nie krytykował. Jakaż to była ulga! Zaczęłam ćwiczyć dla siebie. (nie na ocenę, nie ze strachu, i nie żeby nie zostać największą fajtłapą w klasie) i w końcu poczułam, jakie to przyjemne!

Pilates, a rozmiar XS?

Najbardziej nietypowym powodem, dla którego zdecydowałam się zapisać się na pilates było to, że mojemu chłopakowi nie podobały się chude dziewczyny, a ja już oczami wyobraźni widziałam siebie, zmienioną przez uprawianie sportu, jako chudą, płaską i żylastą lekkoatletkę (cóż za dramatyczna i zarazem nieprawdopodobna wizja).
Efekt? No cóż, faktycznie nie schudłam. Dziś na pewno jestem o 3 kilogramy cięższa niż zanim zaczęłam ćwiczyć pilates. Czy to kwestia zamiany tłuszczyku na mięśnie, czy zmiany metabolizmu (bądź co bądź nie jestem już nastolatką bezkarnie zażerającą się Nutellą), nie wiem.
Jednak, wizualnie moje ciało wygląda dziś lepiej i jest sprawniejsze niż zanim kilka lat temu.

Ciekawi mnie, jakie efekty treningów Wy zauważyliście? Fizyczne lub psychologiczne? Jak aktywność fizyczna wpłynęła na Wasze życie?

4 Komentarzy:



  • lifemanagerka 16 Oct 2013

    A znasz może jakieś fajne, warte uwagi filmy z ćwiczeniami pilatesowymi na YouTube? Ja na razie przetestowałam dwa, ale wciąż szukam kolejnych, wartościowych…

    • Paulina Sowa 16 Oct 2013

      Tu też odpowiem, na wszelki wypadek, może sie jeszcze komuś przyda. Na pewno polecam Body Control Pilates z Lynne Robinson. Z takich bardziej wymagających to Pilates on Fifth. Siostrzyczki potrafią mocno zmęczyć, ale to już dla osób które opanowały podstawowe zasady ćwiczeń pilates.

  • Szpilka 21 Oct 2013

    Też jestem jak najbardziej za Pilatesem. Ciało nabiera jednoczesnie siły i elastyczności i to, co dla mnie bardzo ważne – dobrze działa na stabilizację kręgosłupa. Zapomniałabym – pobudza do pracy mięśnie Kegla, a to wiadomo – nie tylko seks lepszy, ale i poród sprawniejszy i po porodzie szhybciej się wraca do formy – sprawdzone:)

    • Paulina Sowa 21 Oct 2013

      Z kolei instruktorzy pilates często mają właśnie mięśnie centrum zbyt napięte – i to niestety przy porodzie nie bardzo pomaga. Na szczęście uczestnikom zajęć to raczej nie grozi. A faktycznie po ciaży pilates bardzo dobrze może pomóc wrócić do formy. Warto jednak dobrze dobierać instruktora, żeby wiedzieć co jest wskazane, a co nie. I uwaga na klasyczne brzuszki i wszystkie podobne ćwiczenia wymagające mocnego zangażowania mięśnia prostego!

Zostaw komentarz