Co jest zdrowsze – joga czy pilates?

Brak tagów 2 komentarzy

Lecznicze właściwości jogi sławione są szeroko przez instruktorów, zadowolonych klientów, a nawet kolorową prasę. Ponieważ, nie jestem lekarzem, ani fizjoterapeutą nie mogę wypowiadać się w tej kwestii jako specjalista z zakresu medycyny. To, co mogę to, z perspektywy uczestnika zajęć jogi i pilatesu oraz instruktora pilates spróbować dać wam kilka wskazówek, jak odpowiednio dokonać wyboru między tymi dwoma rodzajami zajęć. Czym kierować się, chcąc zapewnić sobie bezpieczeństwo podczas zajęć.
Obecnie, bardzo dużo klientów klubów jogi i pilates zgłasza instruktorom różnego rodzaju kontuzje, bóle i problemy ze stawami. Często padają pytania – które zajęcia wybrać, jeśli mam konkretny problem?
Możecie podejrzewać mnie o subiektywizm, ponieważ sama jestem instruktorem pilates, ale zawsze na początek rekomenduję zajęcia pilates. Dlaczego?

SONY DSC

Dobry start

W pilatesie ćwiczenie zaczyna się już w pozycji wyjściowej. W metodzie Body Control Pilates, bardzo przywiązuje się wagę do tego, aby PRZED rozpoczęciem jakiegokolwiek ruchu ciało było właściwie ułożone. Zwłaszcza, zwracamy uwagę na ułożenie kręgosłupa, łopatek i miednicy (uczestnicy moich zajęć bardzo często słyszą wskazówki dotyczące tych części ciała), a także symetrię ułożenia ciała.
Dobre ułożenie na początku umożliwia prawidłowy i bezpieczny ruch przy wykonywaniu ćwiczenia. Jeśli rozpoczęlibyśmy ruch z nieprawidłowego ułożenia nie mamy szans, aby przebiegał on w funkcjonalny sposób. Czy wyobrażacie sobie prom kosmiczny startujący z odrobinę przekrzywionej platformy z nadzieją, że w trakcie lotu jakoś sobie to skoryguje?
Dlatego, instruktorzy pilates kontrolują (powinni!), ułożenie ciał ćwiczących przed rozpoczęciem ruchu i w jego trakcie.
Co do jogi, to mam wrażenie, że nawet jeśli nauczyciel jest bardzo skrupulatny i starannie poprawia uczniów w pozycjach, to o wiele mniejszy nacisk (albo wręcz jego brak) kładziony jest na sposób w jaki znaleźliśmy się w pozycji.

Segmentarna mobilizacja stawów…

…czyli mówiąc po ludzku, wykonywanie ruchów kręgosłupa kręg po kręgu we właściwej kolejności. Kiedy zginam kręgosłup to, robię to zaczynając od zgięcia głowy na szyi, następnie przechodzę do kręgów szyjnych, piersiowych, przejścia piersiowo-lędźwiowego i na końcu odcinka lędźwiowego.
Jeśli pominiemy któryś z odcinków prawidłowe zgięcie nie będzie możliwe, a ruch nie będzie bezpieczny i funkcjonalny. Brak mobilizacji w jednym odcinku będzie prowadził do niefunkcjonalnych kompensacji w innym, a to będzie prowadziło do rozwinięcia nieprawidłowych wzorców ruchowych i kompensacji. Zazwyczaj przeciążamy w takiej sytuacji te stawy, które i tak mają już dużą mobilność, a pomijamy te o słabej. Segmentarny ruch ma zapobiegać takiemu faworyzowaniu.
To kolejny powód, dla którego polecam pilates, jeśli chodzi o bezpieczeństwo zajęć. Jeśli się mylę i w jodze ta zasada również ma zastosowanie, to proszę skorygujcie mnie w komentarzach. Ja oprócz ćwiczenia nazywanego na jodze „kot/krowa”, kiedy to pozostając w klęku podpartym robimy koci grzbiet, a następie prostujemy płynnie kręgosłup spoglądając na sufit, gdzie ta płynność jest podkreślana (ale raczej metaforycznie niż praktycznie), nie spotkałam się nigdy z tym, aby instruktorzy zwracali uwagę na kolejność ruchu w stawach.

Funkcja edukacyjna

W pilatesie staramy się edukować naszych klientów. Uczymy ich jak wyglądają neutralne krzywizny kręgosłupa, neutralne ułożenie miednicy, zrelaksowane i prawidłowo ułożone łopatki. Chcemy, aby zrozumieli to poznawczo, ale przede wszystkim poczuli, jak odbierają swoje ciała w tych neutralnych położeniach. Ta wiedza o swoim ciele jest bardzo ważna, ponieważ będzie ona później wykorzystywana przez klientów w życiu codziennym, na innych zajęciach, czy przy uprawianiu sportów.
W jodze cała uwaga jest skierowana na wykonanie pozycji i świadomość, ale raczej bodźców płynących z ciała w asanie. Raczej nie dowiemy się podczas zajęć jogi, jak wygląda neutralna pozycja kręgosłupa w różnych pozycjach (w staniu, w leżeniu, w klęku podpartym), w przeciwieństwie do dobrych zajęć pilates, gdzie ta wiedza jest kluczowa.

Zakres ruchu w stawach

I tu moim zdaniem przechodzimy do meritum kwestii bezpieczeństwa naszych stawów. Ćwiczenia pilates operują w anatomicznym zakresie ruchów w stawach. Mówiąc po ludzku – nie zmuszają naszych stawów do niebezpiecznego zbliżania się lub czasem przekraczania tego zakresu.
To prawda, że ćwiczenia pilates nie kopiują ruchów jakie wykonujemy na co dzień, ale pomimo tego odbywają się w bardzo funkcjonalnych zakresach ruchu w stawach.
W przeciwieństwie do jogi, w której znajdziecie sporo ćwiczeń, które albo oscylują na granicy ruchomości stawów, albo wręcz wymagają hipermobilności. Nie będzie to zdrowe, ani dla osoby, która już z dumą prezentuje na zajęciach swoją hipermobilność stawów -ona powinna uczyć się stabilizacji, a nie powiększać wrodzoną hipermobilność. Ani osobie, której co prawda do hipermobilności daleko, ale chcąc dorównać instruktorowi lub innym ćwiczącym, albo zmusi swoje stawy do przekroczenia ich zakresu siłą, albo kompensacją w najbardziej mobilnych odcinkach, gdzie praca powinna przebiegać nad stabilizacją.
Wszelkie wyprosty (na jodzie nazywane potocznie „wygięciami do tyłu”) odbywają się zazwyczaj kosztem najbardziej mobilnego, a tym samym narażonego na największe urazy, odcinka lędźwiowego.
Sztandarową asaną w jodze jest lotos, który słynie z tego, że nie jednemu adeptowi sztuki jogi uszkodził kolana.

Nauczyciele jogi argumentują, że wszystko zależy od świadomości własnego ciała i nie wkraczaniu w strefę bólu, ale ja się z tym nie zgodzę. To co – jako nauczyciel – mogę obserwować, a przez to kontrolować u uczestników swoich zajęć to nie świadomość ich ciała (bo niby jak mam ją zaobserwować, zmierzyć, czy ocenić), a ruch w stawach. Świadomość ciała, to bardzo subiektywne pojęcie, a ruch w stawach mogę zaobserwować i obiektywnie ocenić, a tym samym wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo klientów podczas zajęć.
I to jest moim zdaniem koronny argument na rzecz większego bezpieczeństwa zajęć pilates.

SONY DSC

Sama z przyjemnością chodzę na zajęcia jogi i uważam, że z uprawiania jogi płynie bardzo dużo korzyści, ale moim zdaniem niesie też kilka ryzyk, których trzeba być świadomym.
Dlatego, osoby z chorobami stawów lub dopiero rozpoczynające swoją przygodę z ruchem, zachęcam by rozpoczęły od pilatesu. Jeśli wolą jogę, to też dobrze, ale lepiej żeby miały informacje, również na temat tej ciemniejszej strony jogi. O ile w przypadku innych aktywności, na przykład biegania, kwestia przeciążenia stawów, jest często poruszana, tak w przypadku jogi ten aspekt jest nie tylko pomijany, ale wręcz zaleca się ją osobom po kontuzjach.

Oczywiście, wszyscy jesteśmy dorośli i jeśli bardziej odpowiada nam joga, sprawia nam więcej przyjemności, lub skuteczniej poprawia nasze samopoczucie, czy stan fizyczny, to śmiało z niej korzystajmy. Ja tak właśnie robię :)

2 Komentarzy:




Zostaw komentarz