Kto z nas nie słyszał w szkole hasła – „wyprostuj się!”. Powtarzali i pewnie nadal powtarzają to nauczyciele i rodzice. Chcieli zapewne w ten sposób zapobiegać garbieniu się u dzieci i młodzieży. Niestety, jak to często bywa zabrakło złotego środka – w tym wypadku byłaby to raczej komenda: „Neutralny kręgosłup! Neutralna miednica!”. Prostowanie się w taki sposób przynosi więcej szkód, niż korzyści.

„Brzuszki” to jedno z najpopularniejszych ćwiczeń. Wykonywane przez moich klientów na siłowni, na zajęciach fitness, a często także w domu, samodzielnie lub pod dyktando nieznoszącego sprzeciwu głosu Ewy Chodakowskiej ;)
Niestety, to też częsta przyczyna późniejszego bólu odcinka lędźwiowego i szyjnego moich klientów. To ćwiczenie w wersji „fitnessowej” potrafi przynieść więcej szkody niż pożytku. Dlatego, dziś chciałam dać wam instrukcję, która pomoże wykonać to ćwiczenie bezpiecznie i z korzyścią kręgosłupa.

My kobiety już tak mamy, że lubimy mieć w torebce wszystkie rzeczy, które mogą nam się przydać w ciągu dnia: kosmetyki do poprawiania makijażu, szczoteczkę do zębów, szczotkę do włosów, chusteczki do nosa, chusteczki nawilżane, leki (ja mam nawet rękawiczki gumowe i maseczkę do udzielania pierwszej pomocy), pilniczki, nożyczki, miarki, a nawet obcęgi, czy śrubokręty, które wydawałoby się, są domeną mężczyzn… To taki nasz „syndrom torby Hermiony” (przepastnej, magicznej torebki, z której bohaterka sagi o Harrym Potterze w wyciąga wszystko, czego akurat potrzebuje, a w pewnym momencie nawet namiot). Jeśli do tego po pracy chodzimy na zajęcia fitness, to wtedy zmieniamy się już w wielbłąda dwugarbnego (na co dzień jesteśmy tylko zwykłym, jednogarbnym dromaderem).
Dlatego, w trosce o mój kręgosłup, nie tylko ćwiczę, ale także staram się aby mój ekwipunek na zajęcia nie był dla niego dodatkowym stresorem. O trikach, które w tym temacie wypracowałam dowiecie się z dzisiejszego posta.

Ani w szkole, ani na studiach, nie mamy zazwyczaj komfortu wyboru nauczycieli. W pracy trafiamy na szefa i też, oprócz zmiany pracy, nic z tym nie możemy zrobić. Za to na zajęciach fitness, pilates, jogi… to co innego! Tu w końcu możemy sami zadecydować, od kogo chcemy się uczyć i z kim chcemy się wspólnie „pomęczyć” na zajęciach. Wybór odpowiedniego nauczyciela jest ważny, ponieważ od niego często zależy czy utrzymamy daną aktywność i będziemy chętnie chodzili na zajęcia, czy się szybko zniechęcimy. Jak go dokonać? Na co zwrócić uwagę?

Niby grudniowa krzątanina w toku, niby świąteczne ozdoby wiszą wszędzie, niby mnóstwo spotkań i spraw do załatwienia, a część z nich na prawdę przyjemna, ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się to uczucie zmęczenia, znużenia, bezsensu. Bo dni co raz krótsze. Bo ciemno. Bo zimno. Bo przecież za chwilę cały ten świąteczny nastrój się skończy. Tuż po odpaleniu ostatnich Sylwestrowych fajerwerków nadejdzie długi, szary i zadłużony styczeń (tak, tak świąteczne prezenty plus pensja wypłacona w grudniu o te kilka dni wcześniej – musi teraz wystarczyć na święta i cały styczeń).
I jeśli podobnie jak mnie, nachodzą was czasem jesienno–zimową porą takie myśli, to możecie wypróbować jeden z moich sposobów na zimowego „dola” i przedświąteczne przemęczenie.

1 2 3