Przed świętami, jak to przed świętami dużo kobiet odda się akrobatyce domowej (mężczyzn mam nadzieję również, ale nie o nich ten post). Mycie okien, podłóg, przebieżka po supermarkecie i targanie kilogramów świątecznych zakupów. Później „połamane”, obolałe, ale niezwykle z siebie dumne, będą się chwaliły rodzinom i koleżankom, jak to „poćwiczyły” przy okazji porządków („Ja to nie potrzebuję już na żaden fitness chodzić, najlepszy fitness to mam w domu!”).

08 09 2014

Mata zamiast kozetki?

Brak tagów 2 Komentarzy

Masz problemy w związku? Idź na jogę. Szef źle Cię traktuje, nie lubisz swojej pracy, a może czujesz się smutna, zmęczona, nieśmiała, czy niepewna siebie – zacznij praktykować jogę, a na pewno zaraz zmieni ona wszystko w Twoim życiu! Jeśli przyjrzeć się artykułom w gazetach, internecie i na blogach można odnieść wrażenie, że praktyka jogi jest w stanie rozwiązać wszystkie nasze problemy. Ja jednak czuję wewnętrzny sprzeciw czytając takie artykuły…

12 08 2014

O pasji w związku…

Brak tagów 1 Komentarzy

Dzisiaj posiadanie własnej pasji, to taki “must have” każdego człowieka. Każda, nawet najdziwniejsza/najbardziej ekstremalna/kosztowna pasja ma dzisiaj rację bytu. Skoki ze spadochronem, gotowanie, projektowanie ubrań, paralotniarstwo, down hill lub wedle uznania up hill, kolekcjonowanie znaczków, motyli, hodowla węży i wszystko, cokolwiek tylko przyjdzie wam do głowy.
Ludzie są dumni ze swoich pasji i pragną aby wspierała ich rodzina i przyjaciele. Jednak, w związkach pasja często staje się kością niezgody. Czy można coś zrobić, żeby tak nie było? Na początek można trzymać się kilku prostych zasad, o których możecie poczytać w dzisiejszym wpisie.

Pierwsza połowa roku obfitowała dla mnie w liczne, ważne wydarzenia. Decyzja o zrobieniu drugiego kursu pilates, tym razem w Body Control Pilates, prowadzenie zastępstw, własne zajęcia w Domu Kultury, zmiany w pracy, w życiu towarzyskim i rodzinnym, sporo wyjazdów i nowych doświadczeń.
Nie wiedzieć czemu, dla kontrastu zamiast tryskać energią i optymizmem czułam jakbym zapadała się w sobie i popadała w co raz większy marazm. Dzisiaj, nagle zdałam sobie sprawę, jak dużo dobrych rzeczy się wydarzyło i jak bardzo się z tego cieszę. Dlatego, ten post będzie podsumowaniem kilku doświadczeń, z których najbardziej się cieszę. Zapisując je, chcę się nie tylko pochwalić (przed innymi, ale też sama siebie ;)), ale przede wszystkim nie chcę pozwolić zaginąć im w mrokach niepamięci.

Zainspirowana postem Agaty  z Poczuj się lepiej, poczułam przemożną potrzebę wypowiedzenia się w temacie korekt wykonywanych przez nauczycieli na zajęciach jogi i pilates. Z punktu widzenia nauczyciela, ale przede wszystkim ucznia, który sam doświadczył niejednej korekty.
Z perspektywy nauczyciela, wszystko może wydawać się proste. Dobra korekta, to taka, która spełnia swoje zadanie, czyli powoduje, że uczeń wykonał prawidłowo daną pozycję. Z perspektywy ucznia sytuacja nieco się komplikuje, bo od rodzaju korekty będzie zależało nie tylko ustawienie ciała, ale przede wszystkim to, co będzie się działo w psychice, czy jak kto woli – w umyśle poddawanego korekcie.

1 2 3