Ostatnio robiłam porządki w swoich ulubionych zakładkach i zdałam sobie sprawę, że mam tam sporą listę ciekawych stron, artykułów i blogów związanych z jogą i pilates. I doprawdy sama nie wiem, czemu jeszcze nie podzieliłam się z wami moją pilatesowo-jogową kolekcją. Czym prędzej nadrabiam niedopatrzenie!

Odkąd odkryłam szkołę jogi na Długiej, często polecam ją znajomym lub klientom, którzy mają ochotę pójść na jogę, ale się boją. Boją się bo ich ciała są zesztywniałe, bo myślą że żeby ćwiczyć jogę trzeba mieć nadludzkie umiejętności, ale najczęściej boją się, ponieważ mają wady kręgosłupa lub kontuzje i nie chcą sobie zrobić krzywdy.
Właśnie takim osobom polecam zajęcia na Długiej. A i sama ochoczo tam uczęszczam :)

Dzisiaj chcę podzielić się z wami moim sobotnim rytuałem jogowym. Nie są to zwykłe zajęcia, gdzie nauczyciel kontroluje czas i po godzinie lub półtorej biegnie się do szatni przebierać razem z tłumem ludzi, którzy już szykują się na następne zajęcia.
Żeby wziąć udział w sobotnich zajęciach, o których piszę trzeba zarezerwować sobie od 1,5 do 2,5 h z sobotniego popołudnia. Ponieważ tutaj nikt nie patrzy na zegar, nie pogania, a same zajęcia są swego rodzaju cotygodniowym warsztatem pracy nad sobą.

Termin, aby podsumować moje noworoczne wyzwanie jogowe minął już jakiś czas temu…a dokładniej z końcem stycznia. W połowie stycznia za cel postawiłam sobie ćwiczyć jogę codziennie do końca miesiąca. Pewnie spodziewacie się, że skoro nie było podsumowania na koniec miesiąca, to nie udało mi się dokończyć wyzwania. Nic z tych rzeczy! Pomimo grypy, która dopadła mnie po dwóch tygodniach codziennych sesji na macie, udało mi się nie tylko dokończyć wyzwanie, ale nawet je przedłużyć.
Dlaczego przedłużyłam wyzwanie? I jakie są skutki takich codziennych treningów? O tym w dzisiejszym wpisie.

Ani w szkole, ani na studiach, nie mamy zazwyczaj komfortu wyboru nauczycieli. W pracy trafiamy na szefa i też, oprócz zmiany pracy, nic z tym nie możemy zrobić. Za to na zajęciach fitness, pilates, jogi… to co innego! Tu w końcu możemy sami zadecydować, od kogo chcemy się uczyć i z kim chcemy się wspólnie „pomęczyć” na zajęciach. Wybór odpowiedniego nauczyciela jest ważny, ponieważ od niego często zależy czy utrzymamy daną aktywność i będziemy chętnie chodzili na zajęcia, czy się szybko zniechęcimy. Jak go dokonać? Na co zwrócić uwagę?