Niby grudniowa krzątanina w toku, niby świąteczne ozdoby wiszą wszędzie, niby mnóstwo spotkań i spraw do załatwienia, a część z nich na prawdę przyjemna, ale gdzieś z tyłu głowy pojawia się to uczucie zmęczenia, znużenia, bezsensu. Bo dni co raz krótsze. Bo ciemno. Bo zimno. Bo przecież za chwilę cały ten świąteczny nastrój się skończy. Tuż po odpaleniu ostatnich Sylwestrowych fajerwerków nadejdzie długi, szary i zadłużony styczeń (tak, tak świąteczne prezenty plus pensja wypłacona w grudniu o te kilka dni wcześniej – musi teraz wystarczyć na święta i cały styczeń).
I jeśli podobnie jak mnie, nachodzą was czasem jesienno–zimową porą takie myśli, to możecie wypróbować jeden z moich sposobów na zimowego „dola” i przedświąteczne przemęczenie.

Czy zdarzyło Wam się obserwować własne myśli? Nie podczas wykonywania konkretnego zadania, ale np. w trakcie podróży autobusem, kąpieli, czy sprzątania mieszkania? Co robią “puszczone samopas”? Nie wiem jak Wasze, ale moje lubią „odpływać” i podążać w różnych, niekoniecznie pożądanych przeze mnie kierunkach…
Czy da się je opanować? Jak to zrobić? I czy każdemu możne się to udać? A może aby to zrobić trzeba posiadać jakieś nadludzkie moce? Chcecie poznać mój prosty i sprawdzony sposób? Zapraszam do przeczytania dzisiejszego posta.

Masaż bańką chińską zawsze kojarzył mi się z cellulitem i z …bólem. Dlatego, nigdy nie widziałam potrzeby bliższego zaznajomienia się z tym zabiegiem. Cellulit raczej nie zaprzątał moich myśli, po pierwsze bo mój jest raczej nieduży, a po drugie jeśli nawet jest to z tyłu ciała, a “co z oczu to z serca” ;).
Jednak, ostatnio zwróciłam uwagę na ten rodzaj masażu, ponieważ został mi polecony przez instruktorkę podczas treningu indywidualnego. Jeśli jesteście ciekawi jakie jeszcze, oprócz antycellulitowego, działanie ma masaż bańką chińską, zapraszam do przeczytania mojej relacji z pierwszych zabiegów.

Dziś, kontynuując temat treningu w domu, pokażę Wam jak wygląda moje miejsce do ćwiczeń. I na co, jeśli mamy taką możliwość, zwrócić uwagę przy wyborze miejsca.
Chciałabym także podzielić się z Wami kilkoma wskazówkami jak zaplanować domowy trening, aby był przyjemny i byście mieli ochotę jak najczęściej do niego wracać.

W artykule u Life Manager-ki pisałam o tym, jak zacząć przygodę z pilatesem. Zachęcałam, aby na początek wybrać zajęcia grupowe lub trening personalny, ponieważ kontakt z nauczycielem jest bardzo ważny dla zrozumienia zasad pilates. Dzisiaj, zaś przekażę Wam kilka wskazówek, jak zorganizować samodzielny trening w domu.
Jak przygotować miejsce, skąd czerpać pomysły na ćwiczenia i jaki sprzęt może okazać się potrzebny.