Dzisiaj chcę podzielić się z wami moim sobotnim rytuałem jogowym. Nie są to zwykłe zajęcia, gdzie nauczyciel kontroluje czas i po godzinie lub półtorej biegnie się do szatni przebierać razem z tłumem ludzi, którzy już szykują się na następne zajęcia.
Żeby wziąć udział w sobotnich zajęciach, o których piszę trzeba zarezerwować sobie od 1,5 do 2,5 h z sobotniego popołudnia. Ponieważ tutaj nikt nie patrzy na zegar, nie pogania, a same zajęcia są swego rodzaju cotygodniowym warsztatem pracy nad sobą.

Uwielbiam wyszukiwać, kolekcjonować i w końcu realizować pomysły na weekend. Jedne są mniejsze i nie wymagają wielkiej organizacji, inne są bardziej skomplikowane, czasochłonne czy kosztowne. Lubię zarówno etap planowania, jak i wcielania planu w życie. Poszukuję zabytków, zamków, miasteczek, lasów, parków, jezior, knajpek, tras rowerowych, czyli po prostu miejsc w których można po tygodniu pracy oderwać się od codzienności, zrelaksować i ciekawie spędzić czas.  Można zatem powiedzieć, że jestem u nas w domu kimś w rodzaju KO-wca.

20 01 2014

Wyzwanie: joga

Brak tagów 9 Komentarzy

Tydzień temu uległam modzie i podobnie jak większość otaczających mnie osób, zrobiłam postanowienie noworoczne: codziennie do końca stycznia ćwiczyć jogę.
Skoro, wcześniej ćwiczyłam ok. 4-5 razy w tygodniu (joga lub pilates), nie spodziewałam się, że będzie to dla mnie większym wyzwaniem. Teraz, kiedy minęło 8 dni codziennych treningów i dopadł mnie lekki kryzys, czas na pierwsze podsumowanie.

Czy da się ominąć święta? Pewnie nie wszyscy będą mieli na to ochotę, ale ze swojej strony mogę zapewnić – da się!  Dla osób, u których w rodzinie jest silna tradycja wspólnego spędzania świąt Bożego Narodzenia, byłoby to trudne, czasem prawie niemożliwe, a czasem zupełnie bezcelowe ;) Jeśli ktoś uwielbia święta i nie wyobraża sobie spędzenia ich poza gronem najbliższych, nawet nie zamierzam go przekonywać, że są także inne przyjemne sposoby ;)

Tytuł dzisiejszego wpisu jest dosyć przekorny, bo zanim sama zdobyłam się na pierwsze próby medytacji, przeczytałam wiele książek i artykułów na ten temat. Ten czas, choć nie w pełni zmarnowany (to były zazwyczaj bardzo ciekawe książki!), mogłam z pewnością wykorzystać lepiej – np. zaczynając medytować.
Żeby nie prowokować Was do podobnego błędu dzisiejszy post będzie bardzo krótki!