Kto z nas nie słyszał w szkole hasła – „wyprostuj się!”. Powtarzali i pewnie nadal powtarzają to nauczyciele i rodzice. Chcieli zapewne w ten sposób zapobiegać garbieniu się u dzieci i młodzieży. Niestety, jak to często bywa zabrakło złotego środka – w tym wypadku byłaby to raczej komenda: „Neutralny kręgosłup! Neutralna miednica!”. Prostowanie się w taki sposób przynosi więcej szkód, niż korzyści.

Lecznicze właściwości jogi sławione są szeroko przez instruktorów, zadowolonych klientów, a nawet kolorową prasę. Ponieważ, nie jestem lekarzem, ani fizjoterapeutą nie mogę wypowiadać się w tej kwestii jako specjalista z zakresu medycyny. To, co mogę to, z perspektywy uczestnika zajęć jogi i pilatesu oraz instruktora pilates spróbować dać wam kilka wskazówek, jak odpowiednio dokonać wyboru między tymi dwoma rodzajami zajęć. Czym kierować się, chcąc zapewnić sobie bezpieczeństwo podczas zajęć.

Odkąd ćwiczę pilates, zwiedziłam wiele klubów fitness w Warszawie. Miałam okazję ćwiczyć z kilkunastoma instruktorami pilates/jogi i zauważyłam pewne rozbieżności dotyczące tego, jak różni nauczyciele układają uczniów w pozycji leżenia na plecach. A, że jest to pozycja wyjściowa dla wielu klasycznych ćwiczeń pilates (a także jogi), więc pytanie który sposób jest tym właściwym, wydaje mi się ważne.
Od czasu moich rozmyślań na ten temat minęło sporo czasu, po drodze zrobiłam kurs instruktorski, dużo czytałam, brałam udział w warsztatach, popytałam znajomych instruktorów, których cenię i dziś mogę podzielić się z wami wnioskami.

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z pilatesem, miałam szczęście trafić na nauczycielki, które podczas zajęć odwoływały się do mięśni dna miednicy i starały się nauczyć nas aktywacji tego tajemniczego obszaru. Poźniej, eksplorując kolejne kluby fitness odkryłam, że instrukcje dotyczące napinania tych mięśni wcale nie są takie częste i zazwyczaj zastępuje je bardziej ogólna komenda „napnij brzuch”. Dla 99% uczestników „napnij brzuch” oznacza wciągnięcie brzucha, a nie o to tu wcale chodzi.

Instruktorzy pilates, podobnie jak każdy inny zawód, mają swój własny żargon. Jeśli, chodzicie już jakiś czas na zajęcia, to zapewne udało Wam się go rozszyfrować, ale jeśli dopiero zaczynacie niektóre zwroty mogą wydawać się odrobinę tajemnicze. Guzy kulszowe? Kolce biodrowe? Chcecie się dowiedzieć gdzie się znajdują? A może już nie raz słyszeliście te zwroty i wolicie upewnić się, czy dobrze lokalizujecie je w Waszym ciele? W obu przypadkach zapraszam do lektury dzisiejszego posta.